Poczytaj i zainspiruj się

Indie

Kochi – powiew dawnych kolonii

Po lekkim i smacznym indyjskim śniadaniu idly (rodzaj płaskich, ciężkich klusek na parze z fermentowanej mąki z soczewicy i ryżu, serwowanych z pikantnym sosem kokosowym i ostrym sosem warzywnym) wyruszyliśmy na spacer po kosmopolitycznym Kochi. Miasto to znane jest z handlu korzeniami i owocami morza (mieści się tu międzynarodowa giełda pieprzu). Widać tu wpływy holenderskie, portugalskie i brytyjskie. Sam Fort jest bardzo czarujący i ma swój dawny klimat. Uliczki są wąskie, wypełnione małymi restauracjami, hotelikami, sklepikami. Z portu wypływają statki

czytaj całość »
Indie

Kathakali – indyjska pantomima

Wytrzeszcz oczu, impulsywne zaciskanie warg, drganie skrzydełek nosa, unoszenie brwi… Nie, to nie objawy żadnej choroby, lecz mimika i gesty, poprzez które aktor teatru Kathakali porozumiewa się z widzami. Jest wieczór, po krótkim spacerze po wijących się uliczkach Fortu dotarliśmy do teatru. Przeszliśmy przez wąskie przejście w murze i po zapachu kadzideł dotarliśmy do celu. Dzięki uprzejmości właścicielki naszego homestay bilety mielismy już kupione, więc odebraliśmy opis przedstawienia (nawet w jęz. polskim) i weszliśmy na małą, kameralną scenę. Wnętrze teatru

czytaj całość »
Indie

Kraina Bogów – Kerala

Na lotnisku w Kochi (in. Cochin) zdecydowaliśmy się wziąć tzw. pre-paid taxi (w naszym przypadku non-aircon, czyli bez klimatyzacji), która kosztowała nas do centrum Fort Kochi (zabytkowej dzielnica miasta) 750 Rs. Tego dnia padaliśmy już z nóg, ale oczy mieliśmy szeroko otwarte na dziwa uliczne podczas 1,5 h jazdy do centrum. Dotarliśmy do Fortu, który jest bazą noclegową głównie backpackersów, którzy wsiąknięci w kulturę indyjską, snują się po wąskich uliczkach w a la hippisowskich strojach szytych w przydrożnych zakładach krawieckich.

czytaj całość »
Indie

Opowieści z Indii

Podróż do Indii rozpoczęliśmy i zakończyliśmy w stolicy Bollywood – Mumbaju. Na lotnisku Chatrapati Shivaji wylądowaliśmy w środku nocy. Do końca niepewni, co może nas spotkać na zewnątrz, czekaliśmy na nasze bagaże, a ja w międzyczasie starałam się skontaktować z narzeczonym naszej indyjskiej koleżanki, na której ślub zostaliśmy zaproszeni. Parę sms’ów i już byliśmy umówieni. Indyjski ślub to nie błaha sprawa, wymaga przygotowań i to również ze strony gości. Przed nami dopiero co roztaczała się wizja podróży przez Indie Południowe

czytaj całość »